Biblioterapia - Rafał Miętkiewicz


Opowieść wigilijna - Charles Dickens


Wraz z początkiem zimy pojawia się coraz więcej myśli na temat nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia. Wystawy sklepowe już od wielu tygodni upewniają się, że dotrą do nas informacje o niezwykłych, przygotowanych na ten czas okazjach, rodzice martwią się o prezenty dla swoich dzieci, a te wyczekują już wolnego od szkoły czasu i rozkoszują się myślą o wypatrywaniu symbolicznej, pierwszej gwiazdki na niebie…

Są też jednak trudniejsze aspekty nadchodzących świąt. Tajemnicą poliszynela jest bowiem fakt pogarszania się stanu wielu pacjentów przed świętami, narastania konfliktów w rodzinach, niepokoju w związku z wymuszaną tradycją, nie zawsze upragnioną bliskością z innymi… Ta rzeczywistość dotyczy wielu osób, dla których pierwszy scenariusz – odpoczynku, radosnych zakupów i podniosłego przeżycia duchowego niknie w mroku wewnętrznych i rodzinnych konfliktów…

Charles Dickens na bohatera swojej opowieści wybrał człowieka, o którym trudno powiedzieć, aby jeszcze miał konflikty lub rozterki. Scrooge, tak bowiem nazywa się tytułowy bohater, w wyniku różnych doświadczeń życiowych zanegował w ogóle sens świętowania Bożego Narodzenia. Można o Scrooge’u pomyśleć jako o XIX wiecznym biznesmenie, dla którego radość, bliskość i szczodrość to pojęcia nawet nie tyle obce, co wrogie ideowo. Prezentacja postaci rozpoczyna się od słów:

Twardy i ostry, jak krzemień, był przytem milczący i zamknięty w sobie. Lodowaty chłód serca skurczył mu oblicze, ścisnął spiczasty nos, pomarszczył czoło, zapalił oczy zimnym blaskiem stali, zacisnął mocno wązkie, sine usta Sztywna postawa, głos suchy i skrzypiący, białawy szron na głowie, brwi i podbródek spiczasty, czyniły go podobnym do ostrego gwoździa. Wszędzie wnosił z sobą lodowatą atmosferę, studził swą obecnością nawet kantor podczas upałów.

Upał i zimno zresztą nie wywierało nań żadnego wpływu. Gorąco letnie nie grzało go, mrozy nie mroziły. Żaden wiatr nie był od niego ostrzejszy. Niepogoda nie mogła mu dokuczyć; najstraszliwsze ulewy, śniegi, grad, zawieruchy, nie zwracały jego uwagi. Było mu to wszystko jedno, byle interes szedł dobrze. Nikt też nie zatrzymał go nigdy na ulicy, aby mu powiedzieć z uśmiechem: „Kochany Scrooge, jak się masz? Co tam słychać? Przyjdźże nas odwiedzić?”
Takiego go poznajemy. To, co dzieje się później, można bez większej przesady nazwać terapią w trzech aktach. Scroog’a odwiedzają trzy potężne duchy i pozwalają mu lepiej poznać własną przeszłość i wybory, które doprowadziły go do samotności i obecnego stanu umysłu. Ukazują mu też w całości realność, w której się znalazł i kreślą przerażający obraz przyszłych dni…

Nie jest to dla Scooge’a terapia łatwa ani przyjemna – nie raz i nie dwa prosi, błaga wręcz duchy, aby zatrzymały się, one jednak bez wytchnienia wykonują terapeutyczną pracę, której rezultatem jest głęboka przemiana duchowa bohatera.

Tak, wiem, wszyscy znają tą opowieść. Scrooge wszedł do kultury masowej, pojawiał się w filmach fabularnych i animowanych, ale czy naprawdę zrozumieliśmy przesłanie Opowieści wigilijnej ?

Gorąco zachęcam do lektury, szczególnie w okresie przedświątecznym.


Charles Dickens urodził się 7 lutego 1812 roku w Landport. Przez potomnych został uznany za jednego za najwybitniejszych twórców powieści społeczno-obyczajowych w Anglii w XIX wieku. Wychowywał się w biedzie - jego ojciec został umieszczony w więzieniu za długi, a rodzina żyła w dużej nędzy. Jego droga zawodowa nie była prosta - imał się różnych zajęć, aż opublikował "Szkice Boza". Wkrótce potem ukazała się jego powieść "Klub Pickwicka" i od tego czasu twórczość literacka stała się jego głównym zajęciem.

Charles Dickens był szczególnie wrażliwy na krzywdę społeczną, bezduszność oraz okrucieństwo ludzkie. W swoich utworach poruszał te tematy łącząc je z baśniowością i liryzmem.