Biblioterapia - Rafał Miętkiewicz


Notatki z podziemia - Fiodor Dostojewski


Książka ta budzić może mieszane uczucia i być może dlatego odkładałem z tygodnia na tydzień zaproponowanie jej Państwu. Jest niejednoznaczna, momentami bulwersująca, czasami wręcz niezrozumiała. Czy to oznacza, że nie warto zaryzykować jej lektury? Wręcz przeciwnie. Jean-Paul Sartre, czołowy egzystencjalista dwudziestego wieku, uważał tą książkę za początek swojej filozofii. I nie zaskakuje to przecież, biorąc pod uwagę jej tematykę. Ale, w zasadzie o czym ona w takim razie jest? I tu zaczynają się przysłowiowe schody… Książka opowiada o czterdziestoletnim urzędniku państwowym, który czuje się ( i de facto jest ) wyalienowany ze społeczeństwa. Brakuje mu praktycznie wszystkiego – satysfakcjonujących relacji z ludźmi, godnych warunków życiowych, pieniędzy, zdrowia.

Sam o swojej kondycji mówi:

Jestem człowiekiem chorym… Człowiekiem złym. Niepociągającym. Myślę, że cierpię na wątrobę. Nie mam zresztą zielonego pojęcia o mojej chorobie i nie wiem na pewno, co mi dolega. Nie leczę się i nigdy się nie leczyłem, chociaż szanuję medycynę i lekarzy. W dodatku jestem niezwykle przesądny; no, w każdym razie na tyle, żeby szanować medycynę. (Posiadam dostateczne wykształcenie, aby nie być przesądnym, ale jestem.) Nie, ja się nie chcę leczyć – na złość. Cóż, państwo z pewnością tego nie pojmujecie. A ja pojmuję.

Jest w zasadzie anty-bohaterem. Każdy terapeuta czułby „bojaźn i drżenie” w obliczu perspektywy podjęcia pracy z nim. A jest to postać, która pomocy potrzebuje jak mało kto. Zamykając się w intelektualnych abstrakcjach nie dopuszcza do siebie ludzi, a namiastkę przyjemności znajduje poddając się masochistycznym rozważaniom na swój temat.

Szuka doświadczeń, które przysparzają mu cierpienia, aby doznane upokorzenia sadystycznie „oddać” osobom, które spotyka na swojej drodze – np. prostytutce z domu publicznego. Ze swojego wyalienowania czyni powód do wywyższania się:

Ja jestem jeden, a oni wszyscy.

Taki jednak sposób myślenia i bycia w świecie doprowadza go nieuchronnie do upadku.

Celowo, książka jest męcząca – tak, jak męczące jest życie masochisty. Mimo tego, dla wszystkich osób, które „lubią” cierpieć w życiu, dla ich terapeutów i bliskich – jest to cenna lektura.


Fiodor Dostojewski urodził się w 1821 roku w Moskwie, zmarł 9 lutego 1881 roku w swoim ukochanym mieście, Petersburgu. Jego ojciec był surowym ordynatorem wojskowego szpitala w biednej dzielnicy, niedaleko którego znajdował się cmentarz dla kryminalistów, przytułek dla obłąkanych i sierociniec. Mały „Fiedia” lubił przychodzić do ogrodu, gdzie wyprowadzano pacjentów, godzinami słuchał ich opowieści. Najprawdopodobniej dorastanie w takiej okolicy ukształtowało obszar zainteresowań późniejszego mistrza prozy psychologicznej.

Życie Fiodora Dostojewskiego było pełne cierpienia. Cierpiał na ataki padaczki, był wątłej budowy i słabego zdrowia. W 1849 roku został skazany na karę śmierci za domniemaną, nielegalną działalność polityczną. Dopiero w momencie, gdy stał przed plutonem egzekucyjnym, żołnierze otrzymali wiadomość zmieniającą wyrok na 4 lata katorgi, którą Fiodor D. odbył i pod wpływem jej doświadczeń napisał „Wspomnienia z domu umarłych”. Inne jego najbardziej znane dzieła to „Zbrodnia i kara”, „Gracz”, „Notatki z podziemia”, „Idiota”, „Bracia Karamazow” i „Skrzywdzeni i poniżeni”.

Ze swoją drugą żoną, Anną Snitkin przeżył 14 szczęśliwych lat.

Największe uznanie zdobył za niespotykaną głębię, z jaką przedstawiał stany psychiczne swoich bohaterów. W jego twórczości wybrzmiewa głębokie współczucie dla doli człowieka, dla jego ułomności, rozterek i konfliktów. Nie ma w jego dziełach surowego osądu, to czego doświadcza czytelnik, to wszechogarniające wybaczenie płynące ze zrozumienia i pokory.